IMG_3486

Londyński „Seo Hat Trick” z Emarketeers i Jellyfish.

Czy macie tak czasami, że wstajecie rano i od razu czujecie nakręcenie, flow, jakkolwiek to nazwiecie, na zrobienie czegoś, co polepszy wasze życie? Najlepiej żeby odbyło się to szybko, było wartościowe, a po wszystkim będzie się w pełni zadowolonym człowiekiem. Na pewno tak macie, skoro i mi coś takiego się przydarza. Nowi ludzie, nowe kontakty, nowa wiedza – pewnego dnia wstałem rano i już wiedziałem, czego mi potrzeba. Taki jest początek mojego tygodniowego pobytu w UK, podczas którego zaliczyłem 3 różne szkolenia.

Szkolenia SEO – jak ich szukać?

Nie myślcie sobie, że łatwo jest znaleźć szkolenie z SEO i pokrewnych dziedzin, które zainteresowałoby mnie na tyle, żeby się na nim pojawić. Mamy dostęp do naprawdę wielu kursów, z których można korzystać ,ale są one odpowiednie jeśli dopiero zaczynamy swoją przygodę z bardziej zaawansowanymi “internetami”. Mnie w tym momencie interesuje głównie to, co do przekazania mają naprawdę doświadczeni praktycy, którzy siedzą w tym interesie ładnych kilka lat i wiem, że mogą zaoferować mi coś nowego i rzeczywiście przydatnego. Trzeba się trochę przy tym napracować, sprawdzić, jakie doświadczenie ma prowadzący szkolenie, jakie są o nim opinie i bardzo dokładnie zastanowić się czego sami oczekujemy. I czy będzie nam to przydatne, oczywiście

Pewnie myślicie, że piszę banały, ale dzięki nim wiele razy udało mi się trafić na rewelacyjne wykłady. Z szukaniem szkoleń SEO bywa też tak, że na niektóre nie chcę Cię wpuścić, co też mi się zdarzyło 😉 Wyobraźcie sobie, że podczas mojego researchu trafiłem na kurs z serii “Seo Advanced by…”, które całkiem mocno mnie zainteresowało, więc wysłałem swoje zgłoszenie. Generalnie prowadzący robił sporo szumu o sobie w social media i wszystko wskazywało na to, że zna się na rzeczy. A ja zwyczajnie chciałem tego posłuchać. Po jakimś czasie koleś odpisuje, że dziękuje mi za chęć udziału, ale generalnie, w skrócie – nie chce mnie tam. Jego argumentem było to, że patrząc na mój seo staż nie ma sumienia wyciągać ode mnie 700 funtów. Ale jak kiedyś będzie prowadził TURBO/Pro Advanced, to chętnie mnie zaprosi ;-).

Potem zobaczyłem, że sprawdzał mój profil na LinkedInn i być może to wpłynęło na jego decyzję. Aż boję się myśleć, co w takim razie chciał mówić/robić na tym szkoleniu, skoro musi odmawiać chętnym uczestnikom. W sumie nadal do końca nie wiem, czemu mi odmówił, mogę się tylko domyślać. Może nie podobało mu się moje SEO hobby relacjonowania szkoleń, na których byłem – chyba wolę nie wnikać.

Reasumując – zastanówcie się dobrze, kiedy planujecie swoje wypady szkoleniowe, bo możecie trafić na takie, gdzie na poziomie Advanced dostaniecie wiadomość, że pozycja strony wzrasta zawsze, gdy często się naciska “odśwież” wizytując na niej 🙂

Brytyjskie SEO w pigułce

Nie ograniczam się do szkoleń tylko w jednym kraju, a szczególnie jara mnie SEO amerykańskie i SEO brytyjskie. Co do tego drugiego – lubię zarówno samo UK, ludzi, ich kulturę, jak i rozwiązania branżowe. Co pół roku jeżdżę na SEO konferencje w Brighton, bo właśnie te konferencje zrobiły na mnie największe wrażenie i przez nie zainteresował mnie rynek szkoleń w UK. Tak więc kiedy wstałem pewnego dnia rano i wiedziałem, że chcę znowu poznać, jak “robią to inni”, Anglia była jedną z opcji na ciekawe szkolenia. Znalazłem ich kilka, a tak się stało, że trzy z nich odbywały się w zbliżonych terminach, dzięki czemu mogłem poświęcić cały tydzień na dokształcanie się. Pozostało się tylko dogadać z moim aktualny pracodawcą na pracę zdalną i bookować bilety.

Było to Content Marketing Training Course (Emarketeers), Advanced SEO Training Course (s) i SEO Advanced Training (Jellyfish). I żeby było jasne – nie jechałem tam po super tajną wiedzę SEO. Moim celem było poznanie nowych ludzi, złapanie nowych kontaktów, poznanie brytyjskiego podejścia do optymalizacji oraz angielskich dobrych praktyk w Content Marketingu. To, co najważniejsze z tych trzech kursów, znajdziecie poniżej.

IMG_3454

Content Marketing Training Course – ocena i opinie

12 października 2015 roku stanąłem w Centrum Konferencyjnym Wallacespace, żeby przez prawie 8 godzin posłuchać co w Anglii mają ciekawego do powiedzenia o content marketingu. A mówią dosyć sporo, cały czas podkreślając, że do contentu trzeba podejść z pełną świadomością jego celu. Jeśli traktujesz go jako suche informacje pisane pod Googla – nigdy nie wyciągniesz z niego tyle, ile może Ci dać. Content marketing to sztuka, która wymaga zaplanowania i dobrego pomysłu. A przy tym wszystkim nie można zapomnieć o mierzeniu jej jakości i efektywności. W krótkich słowach mogę powiedzieć, że Content Marketing Training Course skupia się na wychodzeniu poza świadomość, że CM służy jedynie zwiększeniu ruchu na stronie, niezależnie jakim sposobem. Pokazywał, jak skupiać się na odbiorcy docelowym, jak kształtować unikalne treści i jak dostarczać konsumentom wartościowe i przydatne informacje.

Dlaczego zdecydowałem się na to właśnie szkolenie?

Po pierwsze prowadzący – Tim Fidgeon, który spełniał wszystkie punkty, które sobie cenię. W branży siedzi od końca lat 90., a w swojej pracy bazuje na psychologii i użyteczności – czyli idealnie wpisuje się w ideę content marketingu. Zajmuje się też UX, co bardzo sobie cenię – sam też interesuję się tym tematem, o czym pisałem w jednym z postów. Tim pracował w wielkich spółkach i dużych markach, dzięki czemu jestem pewien, że wszystko o czym mówi będzie znał z praktyki.

Po drugie – program, który był akceptowalny i logicznie rozplanowany. W pierwszej kolejności krótkie podstawy CM, bez których znajomości nie zrozumie się istoty dobrego contentu. Następnie spojrzenie na CM z punktu biznesowego, na podstawie rzeczywistych danych i wiarygodnych przykładów. Poruszano m.in. kwestię contentu własnego, kupionego i zdobytego – jaki jest między nimi związek i jak najlepiej go wykorzystać. Następnie CM z uwzględnieniem odbiorcy, czyli co podoba się klientom i jak wykorzystać treść do rozpoznania klienta docelowego (oraz jak na niego oddziaływać). Nie zabrakło dyskusji na temat dopasowywania różnych typów contentu i jego rozpowszechniania przez różne media oraz dobrych praktyk w ich stosowaniu.

Podobało mi się także to, że program uwzględnił problem wyboru miejsc, w których warto publikować (a z czym w Polsce mamy problem, o czym sami pewnie wiecie). Sztuką jest nie tylko odpowiednia selekcja dostępnych portali, ale także zachęcenie ich użytkowników do szerowania. Podkreślono też to, o czym często zapominamy. Po publikacji nie kończy się kampania dobrego kontentu. Trzeba dbać o jego odpowiednią promocję i reagować na to, jak przyjęli go odbiorcy – tu case studies na temat jak wycisnąć z publikacji najwięcej, jak się da, jak mierzyć skuteczność treści i jak reagować na komentarze czytelników – także te negatywne. Ponadto rzeczowe porady jak organizować własną treść i działania marketingowe w celu maksymalizacji korzyści i jak analizować dotychczas przeprowadzane kampanie, żeby za każdym razem je ulepszać.

IMG_3455

To wszystko brzmi zachęcająco i rzeczywiście zostało zrealizowane w rzeczywistości. Po szkoleniu najbardziej na plus mogę zaliczyć:

  • naprawdę szerokie omówienie zasad i możliwości content marketingu, w szczególności dla rynku UK
  • prezentacje danych z najgłośniejszych kampanii CM w UK na przestrzeni ostatnich lat ( Coca Cola , Marks & Spencer )
  • formy promocji CM i mierzenia jego efektów

Tip dla was: jeśli w programie kilkukrotnie powtarzane jest, że wszystkie prezentacje, case study i analizy będą przeprowadzane na rzeczywistych przykładach CM, które można zweryfikować – takie szkolenie ma sens. Z tego miejsca polecam ten kurs w UK.

Advanced SEO Course – ocena i opinie

Dwa dni później, bo już 14 października 2015 r. ponownie stawiłem się w Centrum Konferencyjnym Wallacespace w Londynie, żeby – zgodnie z hasłem szkolenia – móc wrzucić kampanie SEO na wyższy poziom. Czym tym razem zachęcił mnie brytyjski kurs?

Ponownie – prowadzący, Jonathan Fink, nazwany SEO weteranem. Od lat utrzymuje się w czołówce znanych i polecanych specjalistów Seo, z którego wiedzy i doświadczenia korzystają średnie i duże firmy, m.in. Oxford University czy Motorola. Specjalizuje się w wykorzystaniu najnowszych narzędzi SEO i metod modelujących wsparcie SEO. Tego, co miał do powiedzenia, nie chciałem przegapić – szybkie reagowanie na zmiany w Google są podstawą naszej pracy.

Rzetelny program – w ciągu prawie 8 godzin rzeczowo i konkretnie przedstawione były rzeczy SEO z zaawansowanego poziomu. Na rozgrzewkę zaczęliśmy od rozmowy na temat algorytmów i aktualizacji Googla – jakie znaczenie mają dla naszej pracy i kiedy przeszkadzają bądź pomagają. Następnie trochę semantyki, sposobów rozumienia Googla, słów kluczowych i intencji użytkownika, czyli przydatne narzędzia, techniki i technologie. Następnie obszerna część poświęcona planowaniu strategii seo i jej pomiarów, a w niej trochę o Google Search Consol, o zaawansowanym określaniu słów kluczowych oraz wyprzedzaniu trendów algorytmów, a także taksonomii, mapowaniu słów kluczowych i targetowaniu. Poza tym sporo rozważań na temat sposobów wprowadzania słów kluczowych na różnych kanałach i platformach.

Jonathan Fink nie pominął też znaczenia Mobile SEO i pokazał nam całkiem dobre casy na temat Googlebot mobile oraz brytyjskie dobre praktyki Seo mobile. To zaś ściśle łączyło się z Local Search – kiedy się na nim skupić, jak najlepiej przystosować do tego stronę i jak mierzyć efektywność działań. W skrócie Google+, content, keywords i strategie off-page.

Na sam koniec zajęliśmy się optymalizacją on-page i off-page. W tym omówiono znaczenie semantycznego tagowania, integracjii wszystkich elementów SEO technicznego, karach Google i nie tylko. Do tego Link Building, jako ważna część każdej strategii, przykłady dobrych i nietypowych kanałów promocji strony, czy PR w internecie i prasie. Trochę o sposobach na unikanie kanibalizacji, trochę zaawansowanej analityki przy monitorowaniu konwersji SEO off-line i on-line. Uwierzcie mi, to tylko mały wycinek tego, o czym rozmawialiśmy na tym szkoleniu. Określiłbym je jako przemyślany, funkcjonalny kurs, w którym poruszono wszystkie najważniejsze zagadnienia Advanced SEO, które trzeba znać, jeśli chcemy osiągać dobre wyniki. Wszystkie dyskusje poparte były tym, co najbardziej lubię, czyli prawdziwymi przykładami, a nie sztucznymi teoriami.

Trzy rzeczy, które wyróżniłbym na zdecydowany plus, to:

  • dużo przykładów związanych z semantyką, kolibrem, gołębiem, contet marketingiem
  • trening w kilkuosobowych grupach – nie dało się pójść i przesiedzieć nie odzywając się. Cały czas szkolący miał bezpośredni kontakt z uczestnikami
  • w prezentacji nie było suchych faktów tylko każdą teorię poparto jakimiś wynikami

SEO Advanced Training Jellyfish – ocena i opinie

Na koniec wisienka na torcie, czyli SEO dla zaawansowanych z Jellyfish – szkolenie u jednych z ważniejszych firm SEO SEM zarówno w UK, jak i USA. W początkowych latach swojego istnienia, czyli gdzieś w końcówce lat 90., firma skupiała się na płatnym wyszukiwaniu. Wraz z rozwojem powoli rozszerzała swoje usługi by obecnie stać się jednym z liderów w tworzeniu skutecznych strategi marketingowych SEO i SEM, które można zmierzyć pod względem efektywności i jakości. Warto sprawdzić z kim współpracowali, żeby przekonać się, że mówiąc o doświadczeniu, na pewno nie ściemniają. Agencja Jellyfish to klasyka sama w sobie – zatrudnia najlepszych ludzi, którzy chcą dzielić się swoim doświadczeniem i wiedzą jak to robić.

IMG_3486

Szkolenie SEO odbyło się 15 października 2015 r. w dość nietypowym miejscu, bo w podziemiach Office for National Statistic, co samo w sobie było już ciekawe. Nie zawiodłem się też na prowadzącym, czyli na Danielu Collierze. Ten gość to SEO Manager, który ma kilkuletnie doświadczenie. Startował jako Link Builder, by coraz mocniej wkręcać się w inne obszary związane z SEO. Za co go szanuję – skupia się, żeby klienci i uczestnicy szkoleń, tacy jak ja, bardzo dobrze zrozumieli sens wszystkich działań i strategii. Wyznaje zasadę, że bez określonego celu i zrozumienia zasad stosowania SEO nie osiągnie się sukcesu. Przy tym trzeba pamiętać nie tylko o swoich oczekiwaniach, a przede wszystkim o pragnieniach i potrzebach odbiorców.

IMG_3489

Tematyka kursu była podobna, jak w szkoleniu poprzednim – w końcu wiadomo, że cały czas poruszamy się w tej samej branży. Ważne było dla mnie odmienne podejście i inne przedstawianie tych samych zagadnień. Fajnie jest inspirować się i słuchać różnych osób, nie wierząc ślepo tylko w jeden autorytet. Z każdego spotkania z tymi ludźmi wynoszę coś dla siebie, coś tam w głowie zostaje, co mogę logicznie sobie powiązać. Tak więc kurs poruszał tematykę:

  • wyznaczania celów dla SEO
  • zaawansowanych audytów SEO i audytów treści
  • zaawansowanych badań słów kluczowych
  • zaawansowanych analiz konkurencji
  • algorytmów i ich aktualizacji – obecnych i prawdopodobnych do pojawienia się
  • off-side SEO
  • popularyzacji treści i strony w różnych mediach i kanałach
  • budowaniu autorytetu domeny
  • backlink profile management
  • strategii budowy contentu
  • integracjii mediów społecznościowych
  • analizy strategii SEO

To tylko wycinek tego, czego można było posłuchać. Ogółem ok. 30% czasu poświęcone było technicznemu SEO, które czasami bywa ignorowane, bo skupiamy się na innych aspektach naszej branży. Kolejne 20% czasu szkolenia to narzędzia przydatne w planowaniu strategii, jak i jej weryfikacji. Cała reszta czasu to content marketing, na który kładziono bardzo duży nacisk. Wiele przykładów i kejsów content marketingowych z całego rynku UK, z różnych branż. Właściwie wszystko, o czym mówiliśmy miało swoje odwzorowanie w praktyce – doświadczenie przede wszystkim. Szkolenie o którym piszę podobało mi się też z innych powodów – to nie był suchy wykład poparty wykresami. Każdy z grupy był wciągany do rozmowy i musiał wypowiedzieć swoje zdanie i spostrzeżenia. Można było dużo czerpać z doświadczenia innych osób i ich pomysłów. Oprócz tego była też praca w parach i ćwiczenia, żeby każdy wyszedł z kursu z realną wiedzą, która na pewno zapadanie mu w pamięć.

jellyfish workbook

Kilka praktycznych informacji:

  • szkolenie odbywało się w kameralnym gronie 10 osób, dzięki czemu bez problemu można było nawiązać nowe kontakty, a dodatkowo każdy miał szansę wypowiedzenia się
  • każdy miał do swojej dyspozycji laptopa, co znacznie ułatwiało pracę i notowanie
  • szkolenie trwało 8 h i jest to optymalny czas na przekazanie takiej wiedzy, który nie męczy jakoś bardzo, a jednocześnie nie daje poczucia, że któryś temat był omówiony słabiej ze względu na goniący czas
  • każdy otrzymał wydrukowaną i zbindowaną prezentację, co jak dla mnie jest dobrą praktyką – zawsze mogę wrócić do pewnych kwestii i odświeżyć sobie wiadomości
  • ludzie, którzy byli tam ze mną to przeważnie ludzie zajmujący się SEO od strony klienta oraz SEO managerowie z różnych firm SEO w UK, którzy tak jak ja poszerzali swoją wiedzę

 

Na zakończenie szkoleniowego weekendu w Anglii

Jeśli brakuje wam motywacji lub chcecie wprowadzić w swoich firmach coś nowego – serdecznie polecam wszystkie szkolenia i kursy SEO, które oparte są wiedzy i doświadczeniu osób prowadzących. Obojętnie, w której części świata są one organizowane. Polecam choć raz wybranie się na szkolenia poza polskim rynkiem w celu podłapania tego, czego brakowało mi w momencie, kiedy zdecydowałem, że znowu chcę się dokształcić. Mianowicie świeżego spojrzenia na sprawy, które już znam, podłapania nowych kontaktów i innego podejścia do Seo. Na żadnym ze szkoleń nie mówiono o czymś, o czym nigdy bym nie słyszał lub sam bym nie praktykował, ale z każdego jestem zadowolony. Poznałem dobre praktyki SEO w UK, ich podejście do optymalizacji i pozycjonowania, a także kilka patentów, które być może przydadzą się też i w Polsce. Poza tym podłapałem sporo kontaktów, które nie wiadomo kiedy mogą mi się przydać.

Takimi przemyśleniami zakończył się mój wypad do Anglii, po tym jak pewnego dnia obudziłem się i stwierdziłem, że coś muszę zrobić, coś poznać, zobaczyć i doświadczyć. Polecam, szkolenia zawsze działają 😉

 

5 replies
    • admin
      admin says:

      Z nikogo nie szydzę, po prostu nie spotkałem sie z taka sytuacja nigdy w naszej branży.
      Co mu napisałem ?

      Zaprosiłem na linkedin i next time mamy się złapać na piwo jak bede w UK 🙂 Chciał zobaczyć jak to w PL robimy.

      Odpowiedz

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *